Jest tu trochę miłości, zazdrości i ...
sobota, 03 września 2005
Nie dla Ciebie...

Dzisiaj są moje imieniny. K. przysłał mi życzenia.

B. odezwał się na GG. Znowu próbował się ze mną umówić. Niestety (dla niego) bezskutecznie. Napisał m. in.: "kolejna próba przebicia się pod bramkę zakończona niepowodzeniem :]", "trzeba będzie zmienić ofensywnych pomocników :]" i "może jakieś akcje oskrzydlające...? :>"

M. nie odezwał się dzisiaj, ale za to odezwał się wczoraj. Przysłał sms-a, który brzmiał tak: "Nie możesz zasnąć? Jeśli tak to przesyłam Ci erotycznego buziaka na zaśnięcie, a gdy Ci się przyśnię to będziemy figlować! Dobranoc Myszko." Całe szczęście, że nie miałam problemów z zaśnięciem (oglądałam wtedy wybory Miss Polonii 2005) i nie miałam żadnych koszmarów z jego udziałem. Uff...

Co do wyborów Miss Polonia, uważam, że Kasia Borowicz jest najładniejsza!!!

23:41, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 września 2005
I know we are cool...

B. ma nowy opis na GG: "Wherever you go, whatever you do, I will be right here waiting for You!"

Poza tym dzisiaj bardzo się zdenerwowałam, bo Beatka, która zleca mi i mojej siostrze pracę napisała dzisiaj, że pieniążki za sierpień prześle na jedno konto, bo nie zarobiłyśmy wystarczająco dużo, co w praktyce oznacza, że byłyśmy o dwa dni za mało w pracy. Innym osobom daje więcej zleceń, bo nie ma możliwości podpisania tylko jedenej umowy!

17:36, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
Imagine...

M. przysłał mi dzisiaj sms-a. Życzył mi: "Miłych snów kochanie, mam nadzieję, że o mnie myślisz, całuski, Twój Michałek." . Nie odpisałam. Już dawno przestalam mu odpisywać na takie sms-y.

B. przysłał mi dzisiaj wiadomość na GG. Oczywiście w jego opisie był fragment tego tekstu. A brzmiał on tak:

"Imagine there's no heaven
It's easy if you try
No hell below us
Above us only sky
Imagine all the people
Living for today... 
Imagine there's no countries
It isn't hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion too
Imagine all the people
Living life in peace... 
You may say I'm a dreamer
But I'm not the only one
I hope someday you'll join us
And the world will be as one 
Imagine no possessions
I wonder if you can
No need for greed or hunger
A brotherhood of man
Imagine all the people
Sharing all the world..."

K. nie odezwał się dzisiaj. Jeszcze mu nie odpisałam na sms-a i pewnie już tego nie zrobię. Kiedy się spotkamy (a to może nastąpić już niedługo, bo z wojska wychodzi 22 września) i spyta mnie dlaczego nie otrzymał odpowiedzi, wymyślę jakieś małe kłamstewko. Mam niedzieję, że nie urośnie mi nos...

czwartek, 01 września 2005
Ach te opisy!!!

B. od dobrych dwóch tygodni zaskakuje mnie swoimi opisami na GG. Teraz już mniej, ale na samym początku opisywał w nich swoje uczucia do mnie, albo pisał jakiś komentarz do mojego opisu. Oto przykłady:

"a ona w ogóle nie czuje się winna, nie byłaby sobą , gdyby była inna"

"teraz słowa krzyczeć chcę, które mogłem szeptać, gdy byłaś obok mnie"

"nothing compares... to you"

itp.

15:11, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
Jestem zmęczona!

Sama nie wiem co się ze mną dzieje. Osoba w moim wieku powinna być pełna radości, chęci do życia, poznawania świata... Ja tego nie czuję!

Czułam to kiedyś, gdy byłam zakochana. Było to trzy lata temu, przed moją osiemnastką. Wspaniałe uczucie! Jednak nic nie wyszło z Darkiem. On był pierwszym chłopakiem, którego pokochałam i przez którego byłam kochana (tak mi się wydaje).

Teraz podoba mi się jeden chłopiec, który ze mną studiuje. Niestety ma dziewczynę. Dwa razy spotakłam go w klubie studenckim ( raz w Futuryście, a drugi raz w Medyku). Za drugim razem chwilę tańczył obok mnie i dziewczyn, z którymi przyszłam. Uśmiechnął się.  Potem poszedł sobie. Muszę zakręcić się w tym roku akademickim koło jego kolegów z grupy (z jedym chodziła do jednej klasy w podstawówce!). W ten sposób będę bliżej niego...

14:22, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Komentarze (2) »
środa, 31 sierpnia 2005
A jednak!

Dzisiaj o godzinie 22 z minutami zadzwonił do mnie M. Pytał co u mnie słychać i takie tam. Gdy go zapytałam dlaczego się do mnie nie odzywał przez ostatnie dni, to odpowiedział: "nie dbasz o mnie, to tak masz". A ja chciałam być tylko miła bo jest mi go żal. Wiem, że mu się podobam, a on mnie nie i nigdy nie będę o niego dbała tak jak by on tego chciał. Poza tym jak słyszę jak mówi: "Nie lubisz Michałka", to opadają mi ręce. Muszę dodać, że on mówi tak za każdym razem, gdy do mnie dzwoni. Wywołał zdjęcia, które zrobił między innymi jak byłam u niego na spotkaniu ze znajomi i  siostrą jakiś czas temu. Na jednym udało mu się uchwycić mnie samą. Podobno jestem już oprawiona w ramkę...

Może odezwał się bo boi się, że nie pójdę z nim na ślub kogoś z jego rodziny (o weselu nie ma mowy, bo oboje mamy żałobę)...

23:46, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
Ostatni dzień sierpnia...

Ale ten czas szybko minął.  Tak niedawno były kwiaty i był kwiecień... Nie wiem czy ten czas wykorzystałam właściwie, czy nie. Okaże się to dopiero za jakiś czas...

B. i K. wysłali mi dzisiaj syganły na komórkę.

"Tych lat nie odda nikt"

Tych lat nie odda nikt
Tych lat nie odda nikt
Gdy swoją drogą ja chodziłam
Swoją drogą ty
Gdy słowa tłumił żal
Gdy oczy ściemniał gniew
Gdy drażnił muzyki dźwięk
I nocnych ptaków śpiew

Tych lat straconych lat
Już nam nie odda nikt
Nikt nam nie odda pięknych
Nocy ani dni
Tych zmierzchów pełnych barw
I tych wiosennych burz
Gdy wiatr zgina drzewa
Gdy wiruje złoty kurz
Najcichszych kilku chwil
Nim ptaki zbudził świt
I gwiazd które spadły w dół
Nie odda nam już nikt

Tych lat nie odda nikt
Tych lat nie odda nikt
Nie powracajmy już do tamtych nocy ani dni
Uciszmy w sercu żal
Wyrzućmy nagły gniew
Witajmy muzyki dźwięk
I nocnych ptaków śpiew
Tych lat idących lat
Już nam nie weźmie nikt
Nikt nie zabierze pięknych nocy ani dni
Tych zmierzchów pełnych barw
I tych wiosennych burz
Gdy wiatr zgina drzewa
Gdy wiruje złoty kurz

Najcichszych kilku chwil
Nim ptaki zbudzi świt
I gwiazd które lecą w dół
Nie weźmie nam już nikt
Nie weźmie nam już nikt
Nie weźmie nam już nikt…

Irena Santor

Redds is the best!

Odezwał się dzisiaj do mnie B. na GG. Chciał się ze mną spotkać. Odpisałam mu, że jeżeli będę miała czas to się do niego odezwę. Prawda jest taka, że planuję razem z siostrą wyjechać na kilka dni na działkę. Jednak nigdy nie widomo co z tego będzie. Poza tym pokłóciliśmy się o to, które piwo jest najlepsze. Ja - osoba, która nie przepada za tym trunkiem byłam po stronie Redds'a, a on jako osoba lubiąca piwo był za Zielonym Lechem oraz trochę za Żubrem...

Dzisiaj zlitowałam się nad M. i wysłałam mu sygnał, nie odesłał. Czyżby był na mnie aż tak mocno obrażony, a może nie ma nic na koncie...

Ojej! Zapomniałam odpisać sms-a K.! Ups!!!

00:19, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2005
Zaczynam tęsknić...

Tęsknię już trochę za uczelnią i kolegami. W ten weekend podzwonię trochę do znajomych, którzy mają telefony komórkowe w tej samej sieci co ja, gdyż mam darmowy weekend. Niektórym powiem, że dzwonię do nich bo mam darmowy weekend. To będzie oznaczać, że nie mam innych powodów, aby do nich dzwonić.

Jest tak pięknie, więc postanowiłam iść się na spacer... Pa.

20:03, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Komentarze (1) »
Cudownie!

Ach! Jak jest pięknie. Błękitne niebo, cudowne słoneczko, a to przecież koniec sierpnia. Podobno cały wrzesień ma być taki. Super. Pogoda wreszczcie nadrabia zaległości. Trochę poźno, ale to i tak lepiej niż wcale... Nie lubię jak jest zimno!

K. przysłał dzisiaj do mnie sms-a z pytaniem, czy należę do blokersów. O co mu chodzi? Dlaczego mnie o to pyta?

17:03, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
Gdy odejdzie jedno z dwojga, kto pomyśli źle o Tobie?

Ta piosenka odzwierciedla moje myśli...

"Nie mam żalu"

Niczego nie chcesz poza mną od losu
Najgorszy to sposób
Nie możesz bardzo tak się przyzwyczajać
To dla mnie jest kara
I nawet wtedy gdy mnie nie dotykasz
To patrzysz i wzdychasz
A słowo złe co między nami stanie
Ty puszczasz w niepamięć

Gdy staję się dla ciebie już nałogiem
To wolę iść z wrogiem
I czuję blisko twój nieziemski lament
Więc znikam na amen
Przez ciebie wszyscy prawie tracą szanse
Chcesz mieć mnie awansem
Bez ciebie już nie mogę zrobć kroku
Daj wreszcie mi spokój

Podobać chcesz mi się na każdy sposób
Gdzie ty masz kręgosłup
O moich ustach marzysz bez wytchnienia
Miej trochę sumienia
Nie możesz się powstrzymać od dawania
Ja tego zabraniam
Bo myślę o tym tylko co ja zrobię
Gdy przyjdzie dać tobie
Nie mam żalu do nikogo
Sama sobie krzywdę zrobię
Gdy odejdzie jedno z dwojga
Kto pomyśli źle o tobie

Mam dosyć twoich zagrań politycznych
Wysiadam psychicznie
To wbrew logice nie do pomyślenia
Że ty się nie zmieniasz
I choćbyś przez to dziurę miał w biografii
Już za mną nie trafisz
A skoro więcej nic już się nie stanie
To żegnaj kochanie
Nie mam żalu...

Renata Przemyk

Jeszcze jeden, a może dwóch...

Dzisiaj niejaki Szymon, którego poznałam na tym okropnym grillu przysłał mi sms-a. Zaprosił mnie na imprezę w miejscowości gdzie mam działkę, a on koleżankę u której miał zajmować się muzyką. Nie poszłam jednak tam, bo nie pojechałam na swoją działkę co zrobiłam celowo. Nie mam najmniejszej ochoty widzieć ani jego, ani żadnej osoby z tego grilla!

Poza tym moja siostra odezwała się na GG do Roberta, z którym przez pewien czas się spotykałam. Wszystko zaczęło się od jego studniówki, a skończyło po maturze. On zadużo ode mnie chciał. Podobałam mu się, ale on był dla mnie tylko dobrym kolegą. W każdym razie przyjdzie do nas w odwiedziny w poniedziałek o 18.

Sygnał wysłał do mnie K. i B.. M. chyba nadal jest na mnie obrażony, a ja póki co nie zamierzam się do niego odzywać.

00:05, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2005
Nie jesteś sama, są gdzieś okna, które płoną cały czas...

Jestem teraz sama w domu. Lubię to, bo wtedy czuję się swobodnie. Mogę robić to na co ma ochotę. Czasami, gdy jestem bardzo zła na moją rodzinę chciałabym mieszkać sama. Obmyślam sobie wtedy w głowie co zrobić, aby do tego doprowadzić. Obawiam się jednak, że bardzo bym tęskniła. Samotny poranek, popołudnie, wieczór i noc. To milczenie cały dzień...

16:23, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 sierpnia 2005
Every now and then I get a little bit restless and I dream of something wild...

Nigdy nie tańczyłam w świetle księżyca. Ciekawe jak to jest? Może jeszcze zatańczę...

"To nie był film"

Powiedział może byśmy tak kiedyś, może dzisiaj powiedział
Tak, zróbmy to tak by nikt nie widział
Może w parku, pod lasem, na torach, przy garażach
Tam gdzie zawsze jest ciemno i gdzie prawie nikt nie chodzi
Nie będziemy wybierać, powiedział, ten kto pierwszy
Niczym ostrze losu, pierwszy który się trafi
Tylko pamiętaj bez hałasu, bez zbędnych emocji
Poczuj w sobie sile i rób tak, żeby zabić

Urodzeni mordercy Kalifornia, Siedem, Harry Engel,
Pulp Fiction, Eraser i Freddy
Codziennie filmy były dla nas jak biblia
Te same sceny, nawet w snach je widzę
Widzę w snach wciąż to samo, ciągle boje się zasnąć
Tamten leży we krwi a mnie robi się słabo
Powiedział patrz jak pięknie, prawie tak jak w filmach
Zapamiętaj to, pamiętam, prawie tak jak w filmach

To nie był film, to nie był film

Pamiętam mówił, ach chciałbym sobie postrzelać
Wiesz, do dziewczyn na ulicy, w biały dzień, teraz
Nie do zwykłych dziewczyn, ale do tych najpiękniejszych
Chciałbym patrzeć im w oczy jak marnieją i więdną
Mówił, ciekawe jak to jest tak na prawdę zabić
W rękach trzymać przeznaczenie, jego panem być
Wiesz, chciałbym, może byśmy tak kiedyś na ulicy
W jakimś ciemnym miejscu tak by nikt nie widział

Pamiętam, mówił zapamiętaj, nie potrafię zapomnieć
Wyrazu oczu, strachu, potem krwi na dłoniach
Krew była wszędzie wokół, pamiętam to dobrze
Płynęła niczym rzeka z potrzaskanej głowy
Krew pulsowała w skroniach, rozsadzała czaszkę
Ręce drżały, nie wiem z podniecenia czy ze strachu
Pamiętam on się śmiał, mówił cos o filmach
Zapamiętaj to, pamiętam, prawie tak jak w filmach

Ale to nie był film, to nie był film
Ale to, to nie był film, to nie był film
To nie był film......

Myslovitz

Nigdy więcej!!!

Pojechałyśmy wczoraj ze znajomym mojej siostry z pracy i innymi pracownikami tego sklepu na grilla na jego działkę na Stokach. Dawno, a może wręcz nigdy w moim życiu tak się nie bawiłam! Było okropnie! Towarzystwo bez żadnych ambicji. Ludzie "najprostsi". Sam H. był równie nieciekawy jak cała reszta. Opowiadał niezłe bajki, ale nabierać może na nie kogoś innego, a nie nas. Poza tym nie znoszczę jak ktoś próbuje mnie zatrzymać na jakiejś imprezie na siłę, utrudniając powrót. Kłamiąc, że autobusy jeżdżą daleko, mają inne trasy, niż w rzeczywistości. Jadąc gdzieś daleko, gdzie nigdy nie byłam wcześniej, zawsze próbuję dowiedzieć się o tym miejscu jak najwięcej i wiem, gdy ktoś coś kręci. Najgorsze było chyba to, że on próbował zrobić nam (mnie i  przede wszystkim mojej siostrze) sceny zazdrości. Wmawaił nam, że zakochałyśmy się w którymś z jego kolegów. Okropność!!!

Mam swój typ mężczyzny, z którym chciałabym być i żaden z tamtych chłopców nie spełniał moich kryteriów, które wcale nie są wygórowane.

A mogłam całkiem (chyba) miło spędzić wieczór z B. ...

18:54, kryzysowa.narzeczona , Pisane prozą...
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5